Ostatni turnus…

Kilkanaście zabiegów. Czasem bolało, było nieprzyjemnie. Ale ja się nie poddaję. Ostatni turnus w Krojantach. Wyjazd był możliwy tylko dzięki Waszym wpłatom. Krótka fotorelacja.

Dzień pierwszy.

Rozpoznanie terenu. Wbrew pozorom, to nie był łatwy czas i tak radosny jak na załączonym obrazku.

 

20180731_190313
Dziedziniec przed Kliniką Rehabilitacyjną w Krojantach.

…… bo już po kilku godzinach dowiedziałam się, że mój kolejny dzień będzie wypełniony od rana do wieczora następującymi zabiegami:

 

 

Dzień drugi i kolejne…

To tylko kilka fotek upamiętniających moje „cierpienia” …. nienawidzę igieł, a tu taka niespodzianka …

 

 

…. i jeszcze „coś” przyssało się do mojego karku:

20180806_134234
tzw. Vacum.

 

A to moja ręka uwięziona w czymś takim upiornym:

 

20180801_110734

Orteza „Jakaś tam ….”

…. a to nie wszystkie zabiegi. Do pokoju wieczorem wracałam jak „zbity pies”, cała obolała i zmęczona.

No cóż jak się chce coś osiągnąć, to tak trzeba.

Reklamy

2 myśli w temacie “Ostatni turnus…

  1. Znaczy się Mamusia się naprawia 😉

    sob., 23 lut 2019, 21:20 użytkownik Mamusia się popsuła … napisał:

    > ewasm posted: „Kilkanaście zabiegów. Czasem bolało, było nieprzyjemnie. > Ale ja się nie poddaję. Ostatni turnus w Krojantach. Wyjazd był możliwy > tylko dzięki Waszym wpłatom. Krótka fotorelacja. Dzień pierwszy. > Rozpoznanie terenu. Wbrew pozorom to nie był łatwy czas i tak” >

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s