Śmiechem w BOTOX.

***

Wstrzyknięto w moją  rękę  botox, botulinum toksin type A, inaczej toksyna botulinowa, zwana też jadem kiełbasianym…

… tak, tak, to kobiety wstrzykują sobie też w twarz!!!!

Jak widać na załączonych zdjęciach, igły mi już nie są straszne! Te panie pielęgniarki, które trzymają mnie nie robiły tego, żeby mnie powstrzymać przed ucieczką! Nie, nie wyrywałam się, tylko spokojnie sobie leżałam i miałam niezwykle dobry humor. Wręcz nie mogłam powstrzymać się od napadów śmiechu. Tak, wiem dziwna przypadłość, bo kiedy mnie boli lub jest nieprzyjemnie to ja się śmieję!!!! Dziwne! Prawda???  (…ale już chyba o tym pisałam…)

A teraz już bez żartów.

Ten Botox wstrzyknięty w kilka punktów mięśniowych mojej ręki ma spowodować, że się bidulka trochę wyluzuje. Za dwa tygodnie czeka mnie intensywna – znowu! – rehabilitacja… No ale czego się nie robi dla ukochanej części ciała, która sama nie może dojść do siebie……

IMG_1077 2

🙂

Szał zakupów …

FaniMani.pl_Logotyp_podstawowy-500px_n29r26B

Zbliżają się Święta Bożego Narodzenia, Mikołajki, między czasie urodziny, imieniny najbliższych i jeszcze inne okazje, kiedy chcemy kupić wyjątkowe prezenty. Podczas zakupów w sklepach internetowych, allegro możecie, oprócz sprawunków, zrobić coś dobrego i wyjątkowego … dla mnie!!! To nic Was nie kosztuje, no tylko czas poświęcony na następujące czynności:

  1. Zarejestruj się na fanimani.pl
  2. Zaloguj się.
  3. W zakładce Moje konto/Wybierz organizację wpisz następujące dane: AVALON 940, kliknij na moje dane (wyświetli się informacja, że wspierasz Ewa Stałęga-Machała, (940)).
  4. Wybierasz sklep, allegro i robisz zakupy jak dotychczas, a ułamek procenta z zakupów sklep przekazuje na moje subkonto.

Dziękuję!

Ps. Jak zwykle uzbierane pieniądze przeznaczam na opłacenie godzin spędzonych w prywatnych gabinetach fizjoterapeutycznych. 

Niech ogarnie Was szał zakupów…. do biegu, gotowi ……

START!!!!

🙂

Może nad morze …?

***

Ostatnie dni października. Po południu wybieramy się na spacer nad morze. Słońce jeszcze wisi leniwie nad horyzontem, a my stoimy na promenadzie i obserwujemy jak z sekundy na sekundę opada coraz niżej i niżej …. i zaraz wieczór, zaraz noc i zaraz kolejny dzień. I tak co dzień.

 

„E” jak Euromed ….

***

… i już nie było odwrotu….

…. że tak powiem „Chłopy witają.”

Baby pewnie też …. 🙂

IMG_1263

18 września „spadł” jak grom z jasnego nieba. Jeszcze w lutym rezerwując turnus, potem w marcu uruchamiając urodzinową zbiórkę pieniędzy myślałam, że to jeszcze tyle czasu do rozpoczęcia leczenia. A tu taka niespodzianka! Pierwszy dzień rehabilitacji rozpoczął się 18 września, i …. 1 października już się skończył! Tak szybko. Jestem już po ….

A to wszystko działo się dzięki moim kochanym Darczyńcom, którzy nie są obojętni na trudny los bliźniego i wspierają mnie jak mogą.

Jeszcze raz serdeczne DZIĘKI !!!! 🙂

A oto obiecana fotorelacja z ciężkiej, codziennej pracy, kiedy to wracając do domu obolała, spocona i mega zmęczona, brałam prysznic, jadłam obiad i szłam spać. Tylko po to, aby na drugi dzień ponownie tam pojechać i z wiarą i zaufaniem do fizjoterapeutów podjąć znowu WALKĘ ze swoim ciałem. Ciałem, które upiornie NIE chce wrócić do stanu „używalności”.

Ech, ale Coś siedzi z tyłu głowy i szpcze mi do ucha, że to kiedyś nastąpi … 🙂

Dzień 1.

Rano i po płudniu, do środka i z powrotem, tym chodnikiem ….

 

IMG_1281

Blisko, coraz bliżej ….

IMG_1178

Moje zabiegi:

IMG_1171

Dzień 2. i kolejne …

Pierwszy zabieg. Elektrostymulacja. Traktowanie moich biednych mięśni PRĄDEM! Ale nie! nic mnie nie „kopnęło” :). Czułam tylko rozluźniające „mróweczki”. Zresztą uśmiecham się, więc było ok! Dziękuję Emilko.

Specjalne buty, na specjalne okazje!!! Też, o zgrozo podłączone do prądu …. całkiem przyjemne „mizianie” na stopach.

IMG_1182

Ruchoma platforma, na której „bujałam” się jak na statku podczas sztormu. Raz na lewą nóżkę, raz na prawą, do tyłu, do przodu … A na ekranie komputera różne zadania do wykonania …. no, do wykonania. Jakoś dałam radę. Z naciskiem na „jakoś”.

IMG_1202

Tak zwana TERAPIA RĘKI. Wałeczki i inne drewniane zabawki. 🙂

 

Ciężka praca na „podwieszkach” . Ręka drżała, miała dość …. ale i tak dostała w kość! Dzięki dopingowi Wioli udało się wykonać to, co niemożliwe. A jednak! Dziękuję!

IMG_1194

Żeby nodze nie było smutno, to też była „dopieszczona”. Nie było to łatwe. Uruchomić mięśnie tak, aby stopę unieść do góry i zgiąć nogę w kolanie, podczas gdy się NIE CZUJE RUCHU !!! Mieliście coś kiedyś takiego? Bo ja mam tak codziennie …. jak nie patrzę na rękę, czy nogę, to nie wiem w jakim jest położeniu …. czyli mam zaburzone tzw. CZUCIE GŁĘBOKIE. Terminologia tylko dla wtajemniczonych. 🙂

IMG_1174

… i jeszcze raz, i drugi, i …

IMG_1172

Jeszcze pająk! Fuj! Boję się!, ale to taka potoczna nazwa.

Fachowo to UBSB!

Kurczę, jakoś nie przyszło mi do głowy, aby zapytać o znaczenie tego skrótu!!! Zatem nie powiem Wam, bo sama nie wiem, ale zobaczcie. Wygląda to tak:

Potwornie cieżkie ćwiczenie, ale z taką SUPER fizjoterapeutką, to czysta przyjemność!!! Dzięki Dorota!!! Jesteś … jak by to powiedziało nasze młode pokolenie … MEGA!

IMG_1259IMG_1261IMG_1267IMG_1274

I na sam koniec ubierano mnie w taki oto kombinezon. No to, co? UWAGA …..lecimy w kosmos? Moniko, Ulu z Wami zawsze! Dzięki za nasze ćwiczenia. Bolało, a ja się i tak … ŚMIAŁAM.

CO ZA CIĘŻKI PRZYPADEK!!!

🙂

IMG_1255

IMG_1218

The end ….

IMG_1241

Chyba tu jeszcze wrócę. Na razie mam dość! Ale to chyba dobrze, bo o to chodziło!

Dziękuję Euromed !!!

Ps. Podsumowując dwa tygodnie ciężkiej pracy stwierdzam, że spastyczne mięśnie ręki i nogi nieco się rozluźniły, ale i wzmocniły. Chód nieco się poprawił, stopa mniej „opada”. Psychicznie też czuję się lepiej, bo ciągle ćwiczę. I tak chyba trzeba, bo inaczej nie dałabym rady wstać z łóżka. A tak zwaną „roślinką” nie chcę być!!! 

🙂

Jak ja nie cierpię ….!!!

Uwaga!!!

Fotografie tylko dla ludzi o silnych nerwach!!!!

🙂

***

Po wymianie uprzejmości i kilku słowach typu „Co u Pani słychać?” rehabilitant kazał się rozebrać i położyć na leżance. Stworzył miłą atmosferę. Myślałam, że na  rozluźniającym masażu się zakończy, a tu taka niespodzianka mnie spotkała!

Powiedział, że będzie wkłuwał igły!

Spanikowałam. Sparaliżowana leżałam jak kłoda.  Zaciskałam zęby i myślałam o tym, żeby ten koszmar już się skończył, chociaż się jeszcze nie zaczął.

Tylko wspomniałam, że ja jednak się boję igieł i może nie zrobimy tego zabiegu, tylko tak klasycznie, normalnie itp. !!! Odwlekałam tę chwilę tak długo, jak to tylko możliwe. Niestety nie było odwrotu, nie mogłam zwiać z tej leżanki. Tak! Byłam uziemiona. „Trudno” – pomyślałam. I tak oto – przezwyciężywszy lęk – dobrowolnie poddałam się zabiegowi, który jednak nie był koszmarny. Tych igieł rzeczywiście nie czułam, a efekt rozluźnienia odpowiednich partii mięśni nastąpił.

Czasami trzeba poeksperymentować !!!

W ogóle nie cierpiałam. Chociaż nie cierpię igieł!!!

🙂

Lipiec 2019 r.

Przychodzi baba do lekarza …

***

Miałam umówioną wizytę u lekarza rodzinnego. Potrzebowałam kilku skierowań na podstawowe badania, skierowanie do lekarza specjalisty i innych recept na moje leki. Siedziałam i cierpliwie czekałam przed gabinetem. Na szczęście nie było tłoku, prawdę mówiąc byłam tylko ja i ktoś w gabinecie. Po kilkunastu minutach wynurzyła się zza drzwi jakaś starsza kobieta. Ja już stałam podpierając się o mojego trójnoga, gotowa powoli poczłapać w kierunki krzesełka usytuowanego  przed biurkiem lekarza, gdy nagle owa kobieta z wielkimi z przerażenia oczyma cofnęła się do gabinetu lekarskiego.

???

„Ok, pewnie czegoś zapomniała.” – Pomyślałam sobie i wciąż cierpliwie stałam i czekałam, kiedy wreszcie będę mogła ponownie usiąść i szybko załatwić, to z czym przyszłam do lekarza. Nagle słyszę jak starsza pani donośnym i drżącym ze strachu głosem zwraca się do medyka:

„… Panie doktorze!!! Tu jakaś K A L I K A czeka do Pana !!! …”

Ja, osoba obdarzona dużym poczuciem humoru i dystansem do siebie i swojego wyglądu bardzo podziękowałam Pani za troskę i zaanonsowanie mnie. Następnie, nieudolnie dusząc w sobie  wybuch śmiechu usiadłam przed lekarzem, który próbując zachować posągową twarz i stoicki spokój – chociaż z trudem mu to wychodziło – zaczął przepraszać za swoją poprzednią pacjentkę i skwitował tylko, że niektórzy nie mają wyczucia i przecież cała przychodnia nie musi słyszeć, że …

… przychodzi pani, (czytaj: kalika) do lekarza!

🙂

IMG_0920

 

Skleroza …

 

***

Zbliża się Dzień Dziecka. Siedzimy razem z córką na balkonie. Wywiązuje się rozmowa dotycząca jutrzejszego święta.

– Mamuś, a co dostanę na Dzień Dziecka?

– Dowiesz się jutro.

– Ale Mamuś, ja chcę wiedzieć już dzisiaj, co mi kupiliście!?

– Nie powiem Ci, bo nie będzie niespodzianki.

– Ale Mamuś, ja nie wytrzymam do jutra.

– Ćwicz swoją cierpliwość. Pamiętasz nasze powiedzenie?… „bądź cierpliwa, a będziesz szczęśliwa!”

– Ale Mamuś, Ty mi powiesz, a ja zaraz zapomnę! Naprawdę! Tylko mi powiedz!!! Proszę!!!! – wciąż domoga się jednego i robi niewinne oczy, żeby zmiękczyć moją stanowczość.

– Nie.

– Ja mam słabą pamięć, zaraz nic nie będę pamiętać. Mam sklerozę!!! – tym totalnie mnie rozbroiła!. Skleroza! Po rocznym kursie w szkole pamięci!

… nie, nie powiedziałam. Jak niespodzianka, to niespodzianka.

IMG_0621