Mały krok do przodu

Kolejny rok minął pod hasłem „rehabilitacja”. Od dłuższego czasu nie jest to moje ulubione słowo, ale cóż. Jak trzeba, to trzeba i nie ma wykrętów, że mi się nie chce itp. Proces ZDROWIENIA jest niestety długotrwały, skomplikowany i strasznie nudny. W lutym 2016 byłam jak zwykle na turnusie leczniczym w Klinice Rehabilitacyjnej w Krojantach. W Koszalinie jestem pod opieką specjalistów. W domu również wykonuję zalecany zestaw ćwiczeń. Ciągle te same ćwiczenia, te same ruchy, ten sam schemat. Ale na tym polega leczenie. Etap powrotu do zdrowia jest trudny, ale realny. Chyba ? Tak mi się wydaje.

Na szczęście są przy mnie osoby, które zastępują moją chorą rękę i nogę. I za to im DZIĘKUJĘ. Mężu, córko – bez Was nie dałabym rady!!!

wp_20150725_10_51_29_pro
W górę, w dół, w górę i…

Tylko życzenia

***
Świąt wypełnionych radością i miłością,
Niosących spokój i odpoczynek.
Nowego Roku
Spełniającego marzenia,
Pełnego optymizmu, wiary,
Szczęścia i powodzenia

Życzy
 Ewa z Rodzinką
WP_20161223_18_58_31_Pro.jpg
Magia Świąt.
WP_20161223_07_20_10_Pro.jpg
Dla mnie święta rozpoczynają się wtedy, kiedy czuję zapach pierników.

Święta, święta i po …

 

Poczekaj! Ewka!

Nie tak prędko! Jeszcze się nie zaczęły, a Ty już jesteś „po świętach”? No tak. Zatrzymaj się. Zrób przedświąteczne porządki. Nie tylko w domu, ale przede wszystkim w swojej głowie. Wytrzyj kurze na półkach, gdzie leżą pozytywne myśli, dobre nastawienie do świata, innych ludzi, a przede wszystkim do siebie. Odśwież kąty, gdzie schowały się miłość, przyjaźń, współczucie i wdzięczność. Zajrzyj do szufladki gdzie ładnie poukładałaś złość, zazdrość i inne  destrukcyjne uczucia. Wyrzuć je. Pokochaj na nowo siebie, innych i świat. Podziękuj. Wybacz. Kochaj. Ciesz się tymi świętami.

Tak mówię do Siebie i Ciebie!

🙂

Wesołych Świąt!

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Choinka. Tradycyjna. Abstrakcyjna. Jak kto woli.

Święty Mikołaju …

Wyobrażam sobie, że jestem dzieckiem. Wierzę w istnienie Świętego Mikołaja. Wierzę, że przynosi prezenty, ale przede wszystkim spełnia życzenia. Z naiwnością dziecka poproszę o zdrową rączkę i nóżkę. Daj mi tylko to, a ja już sama zdobędę wszystko pozostałe! Proszę???

mikolaj
Ho, ho, ho …!!!

 

 

Kochane ciało. Kochana JA.

Piątek. Początek grudnia. Jest 9.30 na zegarze. Babcia zaprowadziła już Emilkę do szkoły, Arek jest w pracy od godziny 7-mej. Zostałam sama w domu. Jak co dzień. Włączyłam komputer żeby posłuchać radia ZET Chilli on line, bo w Koszalinie niestety już nie ma go w standardowym eterze, nad czym wciąż ubolewam. No i słucham sobie mojej porannej ulubionej audycji z Weroniką W. – „Śniadanie do łóżka”. Rozmowa o naszym ciele. Czy potrafimy się sobą zaopiekować? Co się dzieje, kiedy zmienia nas choroba? Jak polubić swoje ciało?
Ciekawy temat. Pewnie każda z nas ma dużo do powiedzenia. No tak. Nasze ciało. Moje ciało. Kochane ciało. Kiedyś tak nie myślałam o sobie. Byłam totalnie zakompleksiona. Widziałam w lustrze krzywe nogi, za szerokie biodra i za małe cycki, a do tego jeszcze zadarty nos i proste, cienkie włosy. Bez przerwy porównywałam się do innych, pięknych, zgrabniejszych kobiet, dziewczyn i chciałam być zupełnie inną osobą. Koncentrowałam się bardzo na wyglądzie, który wciąż był niedoskonały.
Teraz po 20-stu latach … zaczynam podobać się sobie. Ciekawe dlaczego? Przecież jestem chora. Jestem po wylewie. Mam dziurę w głowie, sparaliżowaną lewą nogę i rękę. Chodzę brzydko, nie ruszam ręką. Wciąż mam cienkie, proste włosy (przez jakiś czas byłam zupełnie łysa). Nie zawsze mam pięknie wypielęgnowane paznokcie. A mimo to czuję się z sobą dobrze. Po wylewie przeżyłam traumę, szok i wstyd. Teraz zaczynam wszystko od początku. Mieszkam z człowiekiem, który mnie akceptuje, taką jaką jestem. Akceptuje mnie z moimi chorymi kończynami, z niedoskonałościami i wadami. Pomimo zdeformowanego ciała, ja CZUJĘ SIĘ PIĘKNA. Naprawdę. Polubiłam swoje ciało jakkolwiek ono wygląda. Bo jest moje. Bo jest mieszkaniem mojej pięknej duszy. Kocham siebie i nie chcę być nikim innym. Jestem sobą tu i teraz. Ale to musiałam zrozumieć dopiero po wylewie….

wp_20160927_11_12_58_pro

wp_20160927_11_12_04_pro

wp_20160927_11_14_43_pro
Nowa Ja

Sens mojego życia. ONA.

 

Siedem lat minęło! Tak! To już siedem lat! Pamiętam jakby to było wczoraj. Urodziłam Cię. Nareszcie jesteś! Leżałaś przez chwilę na moim brzuchu. Patrzyłaś swoimi grafitowymi, ciemnymi oczkami, gdzieś w dal. Czy widziałaś już moją twarz? Dotknęłam ręką Twojej delikatnej, aksamitnej skórki. Byłaś taka cieplutka. Potem pielęgniarka zabrała Ciebie. Badali Cię, mierzyli, ważyli itp.

***

Przez pół roku pielęgnowałam Cię, karmiłam, tuliłam, kochałam. Słysząc teraz nasze piosenki na CD, przypominam sobie wszystko z tamtego okresu. Lubiłaś słuchać tej piosenki o krasnoludkach Magdy Famme. Wciąż ją lubisz. Teraz śpiewasz ją sama.
Tamte beztroskie chwile przerwała moja choroba. Nie było mnie przy Tobie przez trzy miesiące. Ktoś inny tulił Cię w ramionach i usypiał. Inne ręce Cię dotykały i karmiły. Inne usta śpiewały kołysanki i czytały bajki.
Kiedy wróciłam do Ciebie zrobiłam wszystko, aby znowu być Twoją mamą. I chyba mi się udało. Jestem przy Tobie. Słucham uważnie tego, co masz do powiedzenia, pomagam Ci odrobić lekcję, uczę Cię życia -tolerancji i wrażliwości. Przytulam Cię mocno i codziennie mówię KOCHAM. Czy to mało???

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Mami&Emi